Tytuł książki K.E Wagnera, pojawił mi się przed oczyma po odczytaniu kilkudziesięciu komentarzy na G+. Z każdym kolejnym tytuł wydaje przeradzać się w ponurą rzeczywistość. Ludzie zrobili się strasznie zawistni, nienawistni, złośliwi, niesympatyczni, wrodzy, obelżywi... Długo jeszcze można tak wyliczać, a przy wsparciu obecnej władzy, zachowującej się identycznie i dającej na takie zachowanie przyzwolenie, będzie się to nasilało aż słowa już im nie wystarczą i przejdą do czynów. Ponura przyszłość nas czeka.
Zastanawiam się jak można wyzywać nieznane osoby, o których nic absolutnie nic się nie wie. Przoduje w tym samozwańczy lepszy sort i jego zwolennicy. Z tym że wraz z natłokiem komentarzy w ich wykonaniu, ubożeje słownictwo, chociaż zawsze mi się wydawało że przy takiej praktyce powinno być coraz bogatsze. Cóż, tylko mi się wydawało. Teraz poproszę młodzież nieletnią o zaprzestanie dalszego czytania, ponieważ przytoczę parę robiących furorę zwrotów którymi są obsypywani wszyscy nie stojący twarzą w twarz z lepszym sortem. Oczywiście w oczy nie odważą się tego powtórzyć. Chyba że będąc w tłumie naprzeciw samotnych należących do gorszego sortu.
Tak więc najpopularniejsze są komuch, POpapraniec, czerwony, targowiczanie, padalec, zbok, gnój. To jednak są pieszczoty w porównaniu z pozostałymi takimi jak kurwa, pierdoleniec, gówno, spierdalaj, huju, dochodząc do gróźb jakby nie patrzeć karalnych - rozstrzelać was, powiesić, w ryj, raz sierpem raz młotem. Oczywiście występują te słowa we wszelkich odmianach i są ze sobą dowolnie łączone, przy czym bardzo często, zapewne z braku czasu lub zwykłego pośpiechu brak przy tym znaków interpunkcyjnych oraz polskich liter.
Zastanawia mnie przy tym że tego typu komentarze nie są zgłaszane, a co najwyżej autorzy są blokowani, co właściwie nic nie daje bo wracają tworząc nowy profil. A zgłaszać tego typu odzywki jest jak najbardziej zasadne, zwłaszcza biorąc pod uwagę pewne wydarzenie. Jeden z moich przełożony w rozmowie z dziewczyną użył słowa "kurwa", które na nieszczęście usłyszał przechodzący mimo patrol policji. I skończyło się rozprawą sądową. Przyznam że finał się nie dopytywałem, jednak przełażony wciąż do pracy przychodzi, więc odsiadka za to nie grozi. Na razie.
Drugie co mnie zastanawia to, to że lepszy sort każdy mający inne zdanie niż oni to sympatycy PO lub PZPR. Jakoś trudno im sobie uzmysłowić że większość ludzi jest całkiem normalna i nigdy nie miała, nie ma i mieć nie ma zamiaru nic wspólnego z nimi ani tym bardziej z PiS. Jednak to jest chyba dla nich zbyt trudne do pojęcia dlatego każdego profilaktycznie lżą każdego. Najbardziej mnie i denerwuje i śmieszy zarazem ich stwierdzenie - straciliście władzę to atakujecie Prezesa. Po pierwsze, prezesem Jarosław K. jest tylko dla członków partii, dla pozostałych jest tylko posłem i nikim więcej, wiec nie ma co dodawać mu splendoru. Po drugie, tak, straciłem władzę, jak najbardziej. A przy tym majątek, wpływy i wiele innych pierdół. Teraz muszę pracować, a jak pracy nie znajdę i wyjadę za nią za granicę, poseł K. będzie żądał ode mnie pieniędzy, za to ze jego dobra zmiana zrujnowała gospodarkę. Straciłem władzę nad swoja własnością, nie sprzedam już ziemi, ani domu z dwiema sosnami na posesji. Wkrótce stracę jeszcze więcej władzy i swobody. Więc kochani, przecudowni pierwszosortowcy, lżyjcie, groźcie, wyśmiewajcie, ale pamiętajcie, wciąż tracę władzę, stracę też władzę nad ręką, a wtedy jak się ona odwinie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz