środa, 30 grudnia 2015

Prohibicja?

  No to ruszy interes, wielu wreszcie stanie na nogi. jak wyczytałem dzisiaj w wiadomościach, ma wrócić ograniczenie w sprzedaży alkoholu. Fajnie:)
  Newsa pisał ktoś strasznie młody i niespecjalnie obznajomiony z historią najnowszą, dlatego podał że sprzedaż alkoholu zaczynała się o 14, podczas gdy tak naprawdę o 13. Gdyby tak słuchał więcej słuchał polskich utworów to wiedziałby o tym nawet bez znajomości historii.
  No dobrze, co nam to przyniesie? Powrót melin, babć i innych pożytecznych instytucji zaspokajających potrzeby społeczeństwa na własna rękę, aczkolwiek nie tak całkiem bezinteresownie. Tylko co się stanie z ludem pracującym na zmiany? Kiedyś, w czasie Stanu Wojennego, podsłuchałem rozmowę przewodniczącego (tfu...) Solidarności. Strasznie narzekał wraz z kolegą że wracając z nicki nie ma czym kaca podleczyć bo towar na metach jest już dawno wykupiony lub zarekwirowany przez Milicję. Czy teraz powrócą te problemy?

wtorek, 15 grudnia 2015

Ja, niesłusznego sortu

   Wiem ze jako będący niesłusznego sortu Polakiem (?) nie powinienem nawet myśleć o zabraniu głosu, ale jednak pozwolę sobie na odrobin,e bezczelności. Może słusznego sortu pan Prezes K., syn komunistycznego aparatczyka, którego duchem jest przesiąknięty, nie zwróci na mnie uwagi. Chociaż gdyby nawet... Maksymalna kara jaka mi za to grozi to marne dożywocie, a to zleci jak z bicza trzasnął.
  Tak prawdę mówiąc to ja Pismenów ( co za nieprzyzwoite skojarzenie przywołuje nazwa partii) zupełnie nie rozumiem. Zorganizowali marsz, potępili wprowadzenie Stanu Wojennego, którego wprowadzenie było słuszne patrząc na to co motłoch Solidarnościowy wyprawiał, i złożył kwiaty pod pomnikiem człowieka który dokonał dwukrotnego zamachu stanu. Pierwszy krwawy, drugi represyjny. Jakieś aluzje? Nie, oni już go zaczęli. Oczywiście w majestacie prawa, chociaż bezprawnie. Słuchając, przepraszam, czytając, bo słuchać tego nie da rady, dochodzę do wniosku że ich "rządy" oraz ich stanowiska są nielegalne. Jeżeli twierdzą że obecna Konstytucja jest nielegalna, a oni biorąc udział w wyborach powoływali się własnie na nią... Powinni się wstydzić. Tylko że oni, jedyni słuszni i sprawiedliwi dla siebie wstydu nie znają. No cóż, to jest pewnie jakiś objaw pewnej choroby, tylko kto ośmieli się ich zbadać.
  Jak będzie brzmiała nowa, legalna już Konstytucja? Podejrzewam że każdy będzie mógł się jej nauczyć na pamieć w parę minut. Jej treść będzie mniej więcej taka:

 "Jeden naród, jeden Wódz, jedna Partia, a Bóg jest nasz.

 My, Naród w Mojej Osobie stanowimy:
 § O wszystkim co słuszne, prawe, o wszystkich obowiązkach obywateli i przywilejach władzy, podatkach, tematach rozmów, publikacji, oraz wszystkich innych pominiętych tutaj dziedzinach decyduje Prezes PiS."

 Proste i jasne.







piątek, 23 października 2015

Dlaczego nie idę na wybory

    Dlatego że nie warto. Do takiego wniosku doszedłem po wielu latach obserwacji i doświadczeń.
  Po pierwsze, co, przepraszam, kogo nie wybiorę i tak będzie źle. Wybrałem prezydenta! Cieszyłem się jak dzieciak z lizaka. I jak on niezbyt długo. Okazało się że mój pupilek uznał ze najlepsze co może dla mnie zrobić, to wciągnąć mnie w wojnę, dla jego osobistych korzyści.  Wybrałem posła, co by mnie i moje interesy reprezentował. Pudło! Po trzech miesiącach uprzejmie się na mnie wypiął i przeszedł do innej partii. Co do wyborów samorządowych, oddałem raz głos dla jaj na człowieczka z raczkującej partii, był na 16 miejscu na liście, więc szans nie miał praktycznie żadnych. Ale co się okazało? Kiedy zaciekawiony poleciałem następnego dnia sprawdzić ileż to on  otrzymał głosów...zdębiałem. Pisało  jak wół - Kandydat nie otrzymał głosów ważnych. A więc mój głos i tak się nie liczy.
  Po drugie wybory już się chyba odbyły i teraz jest tylko czas oczekiwania żeby wyniki debat partyjnych klik publicznie ogłosić. Bo dlaczegoż to już teraz na prawo i lewo ogłaszają kto jaki urząd obejmie? Można podejrzewać że już wiedzą doskonale kto dostanie odpowiednia liczbę krzyżyków. Ja dałbym każdemu po jednym. Na drogę, i adieu.
  Po trzecie kandydaci w d...e mają wyborców. Nawet nie starają się ich sobą zainteresować. Na przykład w czasie "kampanii" prezydenckiej, widziałem plakaty i banery jednego tylko kandydata. Tego który wygrał przypadkowymi głosami przypadkowego społeczeństwa. Na tydzień przed wyborami pojawił się JEDEN baner niejakiej Ogórek, i mały plakat tego który obraził się na społeczeństwo ze nie zafundowało mu kolejnych lat lekkiej fuchy.
Podobnie jest teraz. Do środy, tj. 21 X w skrzynce znalazłem trzy ulotki. trzech kandydatów. Z czego dwie tego, właściwie tej samej kandydatki. Trzecia ulotka była bonusowa bo zawierała parkę. Nawet ładną. Na mieście banery chyba pięciu kandydatów. I nigdzie, absolutnie nigdzie żadnej informacji o ewentualnych spotkaniach z nimi. Mamy wybierać na podstawie zdjęć?
Teraz pojawiło się morze ulotek w których dosłownie się brodzi na klatkach schodowych. Przeczytałem parę z ciekawości. Nic nowego i nic ciekawego. Każdy mówi ze będzie lepiej. I tyle. Jeden straszy imigrantami. I to kto? Członek partii, której przedstawiciel niedawno błagał rodaków przebywających za granicą żeby zapomnieli o jego wcześniejszych obietnicach i nie wracali do kraju bo on nic im zaoferować nie może.
  Po czwarte kandydaci w większości są ludźmi nieodpowiedzialnymi, niepewnymi swoich walorów i pozbawieni wyobraźni oraz szacunku dla publicznych pieniędzy. Iluż to kandydatów brało udział w zeszłorocznych wyborach samorządowych? Czyżby nie mieli wtedy zamiaru startować wyżej, czy też nie podejrzewali że za rok odbędą się wybory do Sejmu i Senatu? I co teraz? Odejdą ze swoich odpowiedzialnych stanowisk, na których, według ich zapewnień, spisują się doskonale jak mało kto. Są gotowi skazać władze na chaos i dezorganizację, na przyjęcie w ich miejsca tych którzy nie dostali głosów w wyborach rok temu bo są zbyt mali.  A te panie z pewnej partii, której przedstawicielka nie tak dawno krzyczała z trybuny sejmowej że kobiety nie są zdolne do niczego więcej jak prace domowe i proste proste biurowe. Dlaczego one pchają się do władz?
 Nie, zdecydowanie nie idę na wybory. I tak będziemy przegrani, ktokolwiek się do władzy nie dorwie.






sobota, 19 września 2015

Co by tutaj jeszcze zakazać?

 Tak, Polska to kraj zakazów i nakazów,  Absurdalnych i często się dublujących nie wiadomo po jaką cholerę. Możliwe że w gąszczu wciąż nowych przepisów, ustaw, paragrafów, można łatwo zapomnieć o tym co weszło w życie parę lat wcześniej. zwłaszcza jeżeli się tego nie respektował i nikt przestrzegania tego nie brał na poważnie.
 Właśnie teraz mamy powtórkę z historii. Minister nie miał co robić, sudoku było zbyt wymagające, pasjans mu się znudził, więc wydał "nowe" rozporządzenie, które ma ocalić młodzież przed... Kij wie przed czym. Podobno to w trosce o zdrowie i wyrobienie dobrych nawyków żywieniowych u dzieci i młodzieży uczącej się. Halo, Panie Ministrze! Pan z pewnością nie wie, bo to było nie za pana czasów w ministerstwie, ale zakaz sprzedaży niezdrowej żywności już obowiązuje od paru lat. Pamiętam jak żona kolego z pracy, lamentowała że zostało jej ponad 200 paczek chipsów, i nie ma co teraz z nimi zrobić.
 W jaki sposób nowe rozporządzenie ma uratować naszą przyszłość narodu przed otyłością? Minister, zapewne biorąc siebie za przykład, wywnioskował ze dzieci główny posiłek spożywają w szkole, kupując go w szkolnym sklepiku. No cóż, dzieci nie mają głowy ministra, i doskonale sobie z tym radzą kupując chipsy w kiosku przed szkołą, ale zakaz jest zakazem. Tylko jak on się ma do życia? Zdrowe nawyki żywieniowe przecież wpajają dzieciom nauczyciele już od pierwszej klasy. Sam czasami obserwuję jak wyglądają szkolne wycieczki, czy to miejscowe czy na wyjeździe. Pierwsze kroki wycieczka kieruje do wykwintnego lokalu pod złotymi arkadami czyli po ludzku mówiąc do McDonalda.

czwartek, 28 maja 2015

Przyszłość ma na imię Polska


  To hasło mnie przeraża. Chyba każdego który się nad znaczeniem tego zagłębi. No bo dlaczego "Polska"? Czy dlatego że podbijemy Świat i nic po za Polską już nie będzie? Czy też wszędzie będzie jak w Polsce, czyli chaotycznie i życzeniowo. Bo wydaje się ze u nas wszystko robi się bez jakiegokolwiek planu, nie myśląc o przyszłych konsekwencjach.
  A teraz jeszcze prezydent nowo wybrany przez, tutaj zacytuję klasyka - przez przypadek, przez przypadkowe społeczeństwo. Jaki on będzie? Na początek zażyczył sobie jako siedziby pałacyk w którym urzędował jego guru. Problem w tym że pałacyk wrócił do poprzednich właścicieli, ale co tam, odbierze się go. Wszytko dla Andrzejka. Ma to być zapowiedź przyszłości o imieniu Polska? Zabrać właścicielom to co się władzy podoba. Normalnie początki mrocznego komunizmu.
 Ładnie się zaczyna. Chociaż ludzie wyczęstowani kawą, za którą sami zapłacili, szybko mu to wybaczą, albo zaciekawieni ściganiem na wizji w telewizji publicznej ściganiem niesłusznych polityków, nawet tego nie zauważą.