sobota, 19 września 2015

Co by tutaj jeszcze zakazać?

 Tak, Polska to kraj zakazów i nakazów,  Absurdalnych i często się dublujących nie wiadomo po jaką cholerę. Możliwe że w gąszczu wciąż nowych przepisów, ustaw, paragrafów, można łatwo zapomnieć o tym co weszło w życie parę lat wcześniej. zwłaszcza jeżeli się tego nie respektował i nikt przestrzegania tego nie brał na poważnie.
 Właśnie teraz mamy powtórkę z historii. Minister nie miał co robić, sudoku było zbyt wymagające, pasjans mu się znudził, więc wydał "nowe" rozporządzenie, które ma ocalić młodzież przed... Kij wie przed czym. Podobno to w trosce o zdrowie i wyrobienie dobrych nawyków żywieniowych u dzieci i młodzieży uczącej się. Halo, Panie Ministrze! Pan z pewnością nie wie, bo to było nie za pana czasów w ministerstwie, ale zakaz sprzedaży niezdrowej żywności już obowiązuje od paru lat. Pamiętam jak żona kolego z pracy, lamentowała że zostało jej ponad 200 paczek chipsów, i nie ma co teraz z nimi zrobić.
 W jaki sposób nowe rozporządzenie ma uratować naszą przyszłość narodu przed otyłością? Minister, zapewne biorąc siebie za przykład, wywnioskował ze dzieci główny posiłek spożywają w szkole, kupując go w szkolnym sklepiku. No cóż, dzieci nie mają głowy ministra, i doskonale sobie z tym radzą kupując chipsy w kiosku przed szkołą, ale zakaz jest zakazem. Tylko jak on się ma do życia? Zdrowe nawyki żywieniowe przecież wpajają dzieciom nauczyciele już od pierwszej klasy. Sam czasami obserwuję jak wyglądają szkolne wycieczki, czy to miejscowe czy na wyjeździe. Pierwsze kroki wycieczka kieruje do wykwintnego lokalu pod złotymi arkadami czyli po ludzku mówiąc do McDonalda.