Tak naprawdę to nie znam wszystkich pytań na które mamy odpowiedzieć podczas najbliższych wyborów. Nie znam, z winy dziennikarzy, redaktorów i innych wszelkiej maści pismaków z, a jakże by inaczej, opiniotwórczych gazet i portali "informacyjnych". Zanim dotrę do treści którą obiecuje tytuł, oczy się męczą odczytywanie kilkanaście razy tego samego akapitu, powtórzonego N razy. Przyznaję, nie są one identyczne. W każdym akapicie są zamienione miejscami słowa, czasami całe zdania. W takim razie zastanawiam się, i mam nadzieję że ktoś zechce odpowiedzieć na moje wątpliwości.
Pierwsze pytanie referendalne pyta czy władza może już Polskę zaorać. Według mnie, taki jest sens pytania - czy popieram wyprzedaż majątku państwowego podmiotom zagranicznym ( rozumiem że tego który jeszcze pozostał) i utraty nad nim naszej kontroli? Przepraszam, czy ja, lub Ty, sprawujesz jakąkolwiek kontrolę nad tym co robi władza? Kto ich powstrzyma przed sprzedawaniem tanio i odkupywania drogo?
Drugie pytanie ma odpowiedzieć na pytanie czy Polska jest słabym krajem. Pytanie czy popieram przyjęcie paru tysięcy nielegalnych imigrantów, właśnie tego zagadnienia dotyczy. Rozumiem że władza ich nie chce, bo się boi że 3000 imigrantów może zagrozić tożsamości milionom Polakom. Ten strach oznacza tylko i wyłącznie słabość narodu władz.
Właściwie to dlaczego mamy na tego rodzaju pytania odpowiadać? Władza i tak zrobi co będzie chciała. Co jeżeli źle odpowiemy? Jeden z wicepremierów zapowiedział że jak odpowiedź będzie zła, on zafunduje nam wojnę domową.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz